środa, 22 czerwca 2016

Witam wszystkich moli książkowych!

Verba volant, scripta manent (łac.)

Słowa ulatują, pismo zostaje.



Jestem nowa w tych szeregach, więc pomyślałam, że się przedstawię. Rodzice obdarzyli mnie dość głupim dla mnie imieniem Kamila, co według Wielkiej Księgi Imion oznacza, że odznaczam się niebywałą energią i zapałem do działania.
Wątpię, że rodzice korzystali z tej księgi, w trakcie wybierania mi imienia, to było raczej coś na szybko, byle by było.
Chyba, że jednak korzystali - to musi więc oznaczać, że chcieli, żebym taka była.
Cóż, nie wiem czy wyszło.
Moim zdaniem, jestem osobą nadzwyczaj leniwą, której się nigdy nic nie chce. Zazwyczaj - UWAGA PRZYZNAM SIĘ - jak sięgam po książkę, to muszę się do tego zmusić, bo po prostu mi się nie chce, ale gdy już po nią sięgnę, nie mogę się oderwać i czytam z zapałem aż do końca..
Smutnego końca cudownego świata.
Koniec książki jest dla mnie zmorą. A najgorsze jest to, że tak bardzo chce dojść do końca, by wiedzieć co dalej, że gdy już dojdę.. Świat się dla mnie kończy, wraz z końcem książki.
Sad but true.
Pamiętam, jak Crescendo (druga część Szeptem, jak mniemam) przeczytałam w jeden wieczór, dobra trochę też nocy, nie zważając, czy idę do szkoły, czy też nie.

Aktualnie nie mam nic do czytania, co mnie smuci, ale zawzięcie poszukuję czegoś do wymiany na Wymienialni Książek - może się uda.

Najbardziej liczę na 'Dziewczyny, które zabiły Chloe'.

Trzymajcie kciuki.

Lajeł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz